Ostatnie artykuły
· Po co nam Stowarzysz...
· Przedwyborczy koment...
· Od Jurka
· Kultura wpadła w ucho
· Partiotyzm
· Dwa oka mgnienia z ż...
· Przebudzenie
· Lepiej żartować, ni...
· Z nieba dane
· Jerzy Pieczul - list...
Spis artykułów:
Ostatnio Widziani
· Wiesiek00:08:12
· yourek00:20:41
· bodzka01:23:22
· Janusz03:24:47
· WYDRA08:04:22
· Jozef Wegrzyn10:04:11
· stach5010011:17:48
· Michael Tokay14:25:35
· Leszek Czerw...15:16:31
· 195436 1 dzień
Aktualnie online
· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 140
· Najnowszy użytkownik: zselerowicz
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
MusicBox2
Aby posłuchać muzyki kliknij poniższy guzik:

Skąd przybywacie
Dwa oka mgnienia z życia hegemona Łuki
Odrzutowce latają parami, w młodej trawie coś piszczy, kaloryfery grzeją nie gorzej od słońca, w sali – straszliwa duchota. Łuka, zamiast pracować dla kraju, więc i dla siebie, siedzi z czołem opartym na dłoni i rozmyśla. Właściwie nie to, że rozmyśla, po prostu – zamyka i otwiera oczy. Zamyka - żeby się lepiej skupić, otwiera – żeby nie zasnąć. Szkolenie BHP ma się ku końcowi.
- Tak więc, panowie – podsumowuje kierownik, ocierając szyję mokrą od znoju – w nowo-czesnym społeczeństwie klasa robotnicza jest siłą motoryczną. Jest – czy się to komu podoba czy nie – inspiratorem, sprawcą i kontrolerem, słowem: hegemonem. Na tym bym skończył. Przy następnej okazji porozmawiamy sobie o formach sprawowania władzy przez klasę robotniczą, czyli przez was. Są pytania?
Wstaje hegemon Łuka.
- Panie kierowniku... - zaczyna.
A kierownik:
- Ty, Łuka, lepiej siadaj.
To Łuka siada.
I po szkoleniu.
*********************
Tylko nastał upragniony kapitalizm, Łukę rozbolała wątroba. Nie pomagała robota na świeżym powietrzu, gołe baby w kioskach, czytanie harlekinów ani to, że starał się chodzić uśmiechnięty
Jednego dnia wrócił z pracy przed fajrantem. Nie rozebrał się jak czlowiek, wlazł w butach do pokoju, padł na kanapę, aż sprężyna pękła.
- Ogłaszam upadłość – powiedział.
- Ty nienapita świnio! – wrzasnęła kobita. - Chociaż byś zdjął buty!
- Ty głupia kobieto. Od dziś nie wyrzucasz skórek od chleba.
- Bo co?
- Zakład się rozleciał.
- Jezus Maria! - plasnęła się kobita w oba policzki naraz, bo jej zakład – też.
Leżał Łuka tydzień, drugi, ale mu się od tego nie polepszyło, odwrotnie: prócz wątroby, łeb zaczął pękać. Tylko wnuczka przed kolorowym telewizorem, kupionym na raty za przewidywany dobro- byt, piszczała z uciechy:
- Ociec, prać drogie omo!
- Nie ma co, trzeba coś robić – powiedziała kobita, a lat miała pięćdziesiąt.
Zrobiła kanapkę z serem, zawinęła na drogę w dobre słowo:
- Masz nie wracać bez forsy!
Łuka zarzucił łopatę na ramię, ruszył w świat robić interesy na własną rękę.
Nie długo szedł, nie krótko – w sam raz, żeby mu pęcherze pękły przy jakiejś farmie. Wyciągnął się wygodnie na poboczu. Akurat przejeżdżał jakiś gość.
- Co tak leżysz? - powiedział.
- A co ty tak stoisz?
- Jest robota.
- To rób.
- Dla ciebie.
- Skądżeś wytrzasnął mój adres?
- To wszystko moje - gość zatoczył nosem łuk aż po horyzont. - Wła- śnie kupiłem.
- A to moje – Łuka pokazał na chmury. - Nie dałem ani grosza. Ale patrz, cholera, uciekły.
Jak gadali, tak gadali, ale się dogadali. Bez formalności, nie kiwnąwszy palcem, Łuka się stał na nowo hegemonem, tyle że na czarno.
Na śniadanie dostał chleb ze szperką na tę swoją wątrobę. Pojadł więc suchego chleba, zapił wodą i wio do roboty. Harował cały dzień jak wół. Wieczorem dostał wszystko naraz: drugie śniadanie i całą resztę. Oczywiście, nie jakieś kaszanki – chleb ze szperką. Szmyrgnął szperkę w klomby, pokąsał chleb, łyknął wody, siusiu, paciorek – i w wyro. Na drugi dzień było podobnie, z tym że, zamiast paciorka, Łuka ciężko westchnął. Trzeciego dnia wieczorem usłyszał, że zarobił akurat na chleb ze szperką, które właśnie zjadł. Powiedział słabiutko:
- Ooo!
To był bunt.
Pięć minut po tym, jak się nie zjawił w robocie na czwarty dzień, przyleciał Drugi, któremu podlegał.
- Czego nie idziesz do roboty?
- Huśtajcie się na swojej szperce. Ogłaszam głodówkę.
Drugi zatkał ręką gębę i poleciał z nowiną do Pierwszego. Kiedy zobaczył, że ten po odebraniu wiadomości pęka z radochy, rozluźnił się i też zaczął rechotać. Nagle urwał, bo Pierwszy przyłożył rękę do gęby – milcz, serce! - i pognał, że tylko kurz.
Z Najwyższym to już była cała zabawa. Stanęli obaj naprzeciw siebie, a farmer pokazuje palcem na swój brzuch. Co pokaże – to rży. A Pierwszy za nim. A on za nim. A potem farmer pokazuje na brzuch Pierwszego – i buahaha! A potem Pierwszy pokazuje nieśmiało na brzuch Najwyższego. Tamtemu się spodobała taka poufałość.
- Jo-jo! - ryczy.
I dawaj! Robota stoi, a oni tykają się palcami w brzuchy. Do wieczora. Wyrechotali się za wszystkie czasy.
Wieczorem Najwyższy zwołał ludzi. Wódy nastawiał od groma, sam wlazł na wóz. Stoi, patrzy na tych swoich ludzi. Naraz podnosi rękę, macha do dołu, jakby krowę palował – aż przykuca – i jak wrzaśnie:
- A niech zdycha, durnia kawał!
I dureń zdechł.

Jurzy Pieczul
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Kalendarium

Solenizanci:
Dzisiaj żaden z użytkowników nie obchodzi urodzin.
Nadchodzące urodziny:
pietka13. 9
SKIPI14. 9
romek6215. 9
Stawiany20. 9
stankoler23. 9
Kursy walut
Notowanie z 2010-09-03
USDKursy walut strzałka 0.18%3,0895
EURKursy walut strzałka 0.06%3,9635
CHFKursy walut strzałka 0.44%3,0450
GBPKursy walut strzałka 0.06%4,7564
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Google
Wyszukiwarka www.tzswroclaw.pl
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

02/09/2010 22:22
To ja się cieszę, że się pojawiłeś, ale jakbyś nie wołał o pomoc, to ja nie rzuciłbym koła.

02/09/2010 21:47
Wiesiu! Dzięki za koło ratunkowe. Znów jestem na pokładzie. Życzę wszystkim pomyślnych wiatrów i stopy wody pod kilem. Dzidek

02/09/2010 15:08
Dzisiaj to wszystko należałoby leczyć, za dużo kawy- leczyć, za dużo papierosów-leczyć,
wódka, sex i telewizja co za dużo to niezdrowo.

02/09/2010 14:12
Wiesiu...chyba czas na leczenie,nazywa się to"odwyk"...pozdrawi
am Smile Wink

02/09/2010 13:07
Od wczoraj nie miałem internetu, to gorsze niż za komuny stopnie zasilania.

01/09/2010 11:45
Barki na filarach jazu Dąbie w Krakowie http://kontakt24.t
vn.pl/temat,fala-n
a-wisle-zerwala-ba
rki,17870.html

31/08/2010 21:48
Ale ja słucham twojego mruczenia, ale też chciałbym trochę poeksperymentować Smile

31/08/2010 21:10
Przecież ja tylko tak tam sobie mruczę.

31/08/2010 20:25
Wiem, że tak jest jak piszesz, ale pozostał we mnie nawyk do tej galerii ze starej strony. Daj mi trochę czasu, jak przez tą galerię będę zamieszczał więcej zdjęć niż na poprzedniej to będzie już suk

31/08/2010 20:14
Wystarczy ich nauczyć a nie kazac przysyłac do siebie. Na stronie żeglugowej galeria funkcjonuje znakomicie i jest w niej mnóstwo fotek - większość przysłana przez załogę. Ja tylko klikam akceptację.