Ostatnie artykuły
· Po co nam Stowarzysz...
· Przedwyborczy koment...
· Od Jurka
· Kultura wpadła w ucho
· Partiotyzm
· Dwa oka mgnienia z ż...
· Przebudzenie
· Lepiej żartować, ni...
· Z nieba dane
· Jerzy Pieczul - list...
Spis artykułów:
Losowa Fotka
Ostatnio Widziani
· yourek00:30:39
· Wiesiek00:46:00
· bodzka02:16:40
· Janusz04:18:05
· WYDRA08:57:40
· Jozef Wegrzyn10:57:29
· stach5010012:11:06
· Michael Tokay15:18:53
· Leszek Czerw...16:09:49
· 195436 1 dzień
Aktualnie online
· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 140
· Najnowszy użytkownik: zselerowicz
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
MusicBox2
Aby posłuchać muzyki kliknij poniższy guzik:

Skąd przybywacie
Partiotyzm
Szanowni Koledzy, dla jasności - parę słów o ostatnim z neandertal- ców.
Nie obchodzi on żadnych świąt, imienin, nie kłania się sztandarom, rocznicom. Nie rozumie symbolik, alegorii, metafor z powodu kwadratowy łeb. Jest chyba ukraińskie przysłowie: “Gdy powiewa sztandar, rozum mieści się w trąbie”. Naturalnie, rozum neandertalca może się mieścić najwyżej w trąbeczce. Jak kiedyś popijałem, niepotrzebne mi były specjalne okazje w rodzaju pierwszej komunii córki kumpla – wystarczyła chęć. A co do sztandarów, to mam takie wspomnienie. Dwa razy niosłem sztandar szkoły w Warszawie na 1-go Maja. Dowodził kompanią pan major Krygowski. Przydarzyły się dwie rzeczy. Drzewce sztandaru było składane. Kiedy przed trybuną z panem Gomułką przenosiłem sztandar z pozycji “na ramię broń” do pozycji “prezentuj bron”, część ze szmatką wyfrunęła z rurki i poleciała ze dwa metry do przodu – to jedna przygoda. Druga (która pierwsza, która druga – nie pamiętam): tak samo prowadzi pan Pryciupa, zbliżamy się do trybuny równym krokiem, ale zwykłym marszowym, a przecież jesteśmy chłopaki tak wytresowane, że się okropnie chcemy pokazać. Co to za mundurowa kompania, która idzie jak stare baby po mleko! Pan Krygowski – nic. “Zapomniał?” se myślę. I czuję, że wszystkie chłopaki są za mną – nawet dosłownie, bo niosłem sztandar. Straszna poruta. Może szkoła miała odgórne polecenie, byśmy nie udawali wojska? Tak czy owak, nie wytrzymałem, wrzasnąłem: “kompania!” - bo taką komendę w szkole wydawaliśmy do przyjęcia kroku defiladowego. Huknęło, grzmotnęło - poooszło wojsko! Co za ulga! Warszwiacy bili brawo, że mało co muzyki było słychać. Dostałem potem opieprz od pana majora - byle gówno śmie przejmować komendę w obecności dowódcy – ale nie za mocny.
Słowem: przyjemnie było i się zmyło. Od dawna nie akceptuję żadnych rytuałów. Dla jasności: nie oceniam tych, co akceptują. Ich wybór, i tylko tyle. Natomiast wpędza mnie w nastrój beznadziei niekończąca się polsko-polska wojna. 1 Maja i 3 Maja są tradycyjną okazją. Oto maluteńki przykład, jak wojna na nowo się odradza przy każdej okazji - również nad trumną, kiedy nawet ateiście wypadałoby się przymknąć.
Wywiad ze znaną posłanką.
Gazeta: - Z Rosji informowano, że w czasie lądowania samolotu była gęsta mgła.
Posłanka: - To bardzo dziwne, bo do nas, zgromadzonych w Katyniu, dopływały sprzeczne informacje. My też słyszeliśmy o tym, że była mgła. Dla mnie to bardzo dziwna informacja.
W Smoleńsku byliśmy w sobotę rano o godz, 4, a potem pojechaliśmy do Katynia i wszędzie była piękna pogoda.
Większość mojego zawodowego życia - jako kopacz melioracyjny i łodziowy rybak – spędziłem pod chmurką. Obserwowanie i przewidywanie pogody było koniecznością – zwłaszcza na morzu – ale też stało się moją pasją. Mały przykład. Od początku mojej pracy na łodzi mieliśmy ze wspólnikiem Zbychem dużą przyjemność w uprawianiu meteorolgicznego chiromanctwa. Słuchaliśmy niemieckich prognoz sto razy dokładniejszych od naszych i
wykreślaliśmy drogę zwłaszcza niżów od Morza Północnego do naszej przystani w Ustroniu Morskim. Udawały się nam prognozy do dwóch dni naprzód. Starsi od nas rybacy coraz częściej przychodzili do nas na gadkę o pogodzie - nie jako do znawców, ale jako do trochę kapujących po niemiecku: “Co tam Niemcy podali?”. Zdarzyło się, że zaczęli przychodzić nie względem Niemców, ale względem nas: “Co wy uważacie?”. Oto, jak do tego doszło. Był czas śledzia, chyba kwiecień. Cały dzień dmuchała północno-zachodnia szóstka. Pod wieczór ani trochę nie zelżała, nasi na drugie dwanaście też podali szóstkę. Więc nikt z rybaków w morze nie poszedł (kutry przy tym kierunku i sile wiatru również nie wychodzą). Prócz nas dwóch. Bo nam wyszło z sytuacji na Morzu Północnym trochę bliżej nas – że jutro nie tylko nie będzie szóstki, ale w ogóle nic nie będzie, jeśli się posłużyć panem Kononowiczem. Jak wychodziliśmy w morze, a łódź stawała na sztorc, tak że mało nie powypadaliśmy do tyłu, rybacy się pukali w czółko. Tego, co było w naszych duszach na drugi dzień, nie da się opisać – trzeba przeżyć: morze – stół, i to odprasowany, ani śladu martwej fali, co jest dobrym znakiem na kilka dni, widoczność – aż za horyzont. Dryfujące siatki – parę kilometrów od przystani (bojki widać), na ślepo by trafił. Śledzia dowaliło tyle, że trochę się siatki podtopiły, i chyba dwa łososie - potrafią się wkręcić w małe oczka śledziówek zębami, kiedy gonią za śledziem. Odtąd rybacy przychodzili do nas nie po to, by usłyszeć, co mówią Niemcy, ale – co my. Owszem, przewieźliśmy się parę razy i na Niemcach, ale tylko parę.
Tak więc, Szanowni Koledzy, kiedy się na przykład wiezie rowerem na przystań wycięte tyczki do bojek, to po drodze są wyboje. Jedziesz o czwartej rano górką – cieplutko, dołkiem – jak mówią Ruskie: “Zub na zub nie popadajet”, prawie mróz. W Koszalinie pada,
W Słupsku – słoneczko. Jadę odmulać rowy po kolana w wodzie i w lodzie: w Koszalinie - ani jednej gwiazdki śniegu, osiem kilometrów dalej – biało. A taka madam ignorantka powiada publicznie w śmiertelnie ważnej sprawie: “To bardzo dziwne”. Bardzo dziwne, że
tam, gdzie była ona – była piękna pogoda, a tam gdzie jej nie było – pogoda była niepiękna. Znawczyni nie wie, rzecz jasna, że wczesnym rankiem, przy pięknej słonecznej pogodzie, na niżej położonych obszarach, w dolinach rzek, przy krótkotrwałej różnicy temperatur i ciśnienia, może być mgła jak mleko, i to nierzadko, nie jest to jakaś niezwykła sytuacja. A publiczny głos posła, choćby najgłupszy, jest głosem politycznym. Czytałem parę ruskich gazet w internecie. Słyszą takie głosy. Być może przez takich siejących zło i nienawiść posłów mamy już po herbacie, czyli po oczekiwanej przez naiwnych zgodzie.
Szanowni Koledzy, chciałem tylko, jako pasjonat spraw językowych, pokazać, że od takie słownego gówienka “bardzo dziwne”, może dojść czort wie, do czego, nawet – jak od rzemyczka do koniczka. W dużej mierze już doszło. Radujmy się, psia jego mać, że znów chce
złapać Kozak Tatarzyna.

Do Jasia Pawłowskiego z Kanady.
Jasiu, wiem o Tobie od ponad roku, ale w internecie nieśmiało operuję od niedawna. Mam króciutki, przedwojenny, na korbkę – z tego powodu w tej chwili może to być mój ostatni kontakt na jakiś czas. Główna moja obawa przed stałym inernetem: żeby nie wpaść w nałóg. A Ty, mój drogi, już wówczas wąsaty (czy Ty się, Jasiu, czasem nie urodziłeś z wąsami?) Kolego z jednej ławki w pierwszej klasie, czyli w najgorszym czasie, byłeś ze swoim ciepłym nosowym głosem wielką duchową podporą dla zagubionego na obczyźnie. Mieszkając we Wrocławiu na Oporowie, nie miałeś powodu czuć się zagubionym, ale my w internacie - tak. Pierwsz klasa to była prawie wojskowa unitarka. Dzięki, Jasiu.
Jurek Pieczul

Kurde, bym zapomniał! Mały kawałek z okazji niezliczonych w Polsce odświętnych okazji.

Nie ma w szkole przedmiotu myślenie i nie ma takich jak w Helladzie akademii, w których uczniowie chodzą z mistrzami po ogrodzie, myślą. Kandydat na człowieka uczy się myślenia przypadkiem: od taty, jak się kłóci z mamą, na lekcji geografii, od rówieśników w bramie. Mama z tatą też uczyli się przypadkiem, i babcia z dziadkiem, i dziadków dziadki.
Podchodzi do mnie na przystani babcia.
- Świeża ta flądra? - mówi.
- Przecież żywa.
- Widzę - ale czy świeża?
Z przypadkowych nauk są sędziowie i pierdzistołkowie, dziennikarze i profesorowie, policjanci i złodzieje - wszyscy.
- Co za barany uczą dzieci seksu! - mówi pan młynarz. - Nikt dotąd nie uczył, a jesteś- my. Ciebie ktoś uczył?
- Nie, dlatego nic nie umiem.
- To co ze swoją robisz?
- Oglądam telewizję.
Pani młynarzowa wie, że jest niedobrze, bo ludzie są niedobre. Jak będą dobre, to będzie dobrze - wystarczy chcieć. A, skurkowane, nie chcą.
Raz rzekłem: „Przypisywanie marksizmu ateistom to chwyt prawicowych demagogów”. Na to boży ptaszeczek: „Tak jakby nie było lewicowych demagogów!”. W przekładzie na nadrzeczne budownictwo to wygląda tak: ja: „Na prawym brzegu rzeki stoi dom”; on: „Tak jakby nie było lewego brzegu!”.
Na razie
Jerzy Pieczul
Komentarze
#1 | WYDRA dnia maj 04 2010 09:18:02
Piękne czasy przywołujesz Jurku,
wspominając te"nasze czasy",te pochody,sympatycznego...niby groźnego Pryciupę i inne...

>"Słowem: przyjemnie było i się zmyło. Od dawna nie akceptuję żadnych rytuałów. Dla jasności: nie oceniam tych, co akceptują. Ich wybór, i tylko tyle. Natomiast wpędza mnie w nastrój beznadziei niekończąca się polsko-polska wojna. 1 Maja i 3 Maja są tradycyjną okazją."<

Ta wojna polsko- polska trwa od pokoleń,przecież już w moim dorosłym życiu,podczas pochodów pierwszomajowych,każdy chwytał biało-czerwoną,a same czerwone,przydzielane były przez kadrowego na siłę. Wśród tych co chwytali z radością biało czerwoną,także były podziały,co w sposób wyraźny uwidoczniło się po roku"80". Z tym lewym butem,była to moja zwykła"chamska prowokacja"w stosunku do Ciebie...jednak mi się to opłaciło...bo powyższy Twój tekst przeczytałem z zaciekawieniem. Ja również politycznie jestem"nijaki",ponieważ w pewnej dekadzie mojego życiorysu...powiedziałem DOŚĆ!!!. Co nie oznacza,że nie mam własnego zdania...lecz jak piszesz...jest to sprawa każdego z nas.
Prowokacja...to zupełnie inna bajka.:)
Powrócę na chwilę do wypowiedzi posłanki,która w swojej opcji politycznej jest osobą z pewnością"bardzo skrajną politycznie"...A TAKOWE...należy w poważnych myśleniach odrzucać,tak,jak odrzuca się skrajne oceny,podczas skoków narciarskich. W każdej opcji politycznej znajduje się"nieco oszołomów",bez których pewnie,wszystkie publikatory by wyzdychały. Zaś naukę o marksiźmie,pobierają nawet studenci w seminariach. Demagogów spotykamy wszędzie...ALE...tych normalnie myślących jest więcej,i w każdej opcji politycznej jest ich sporo...MAŁO TEGO...ich kierunek myślenia jest zgodny,płyną z prądem w jednym kierunku...I SZKODA...że ten prąd nie zawsze jest wspólny.
Gdy czasem pływam kajakiem,widzę oba brzegi jednakowo...jednak...gdy płynę pod prąd,to zmacham się po pieronie...zaś z prądem...prawie za darmo. Dodatkowo bardzo lubię"herbatkę z prądem"...albo z"czosnkiem"...to takie bardzo śląskie...przesiąkłem tym moim opolskim śląskiem całkowicie...a dobrze mi tak.:)
Schodząc jeszcze na chwilę,na nasze"stronnicze"sprawy,twierdzę...że za byle"gówienko",niektórzy bardzo mocno się tu obrażają...oburzenia,gniewy i czort wie jeszcze co...to przecież chore. Min...z tego też względu,nie jesteśmy już absolwentami tej samej szkoły???...tak to obecnie wygląda. Ale pal licho...może jest to tylko i wyłącznie moja "chora demagogia"???...OBY TAK BYŁO...
No tak....w szkołach uczą dzieci seksu...my swoje dzieciska "robiliśmy" jako samouki metodą chałupniczą...wyszło całkiem całkiem...
Bardzo żałuję,że z"cycatą"młynarzową nie można"nawet porozmawiać"...
Zobaczymy jaki będzie wynik tej nauki o seksie???...pożyjemy...może zobaczymy...pozdrawiam że hejjjjjjjjj!!!!
Tadeusz.
ps.
miałem te same kłopoty z internetem,także mam limit miesięczny...który w pierwszym miesiącu zżarłem przez dwa tygodnie...bo człowiek durny i chciał wszystko naraz pożreć. Jednak od czegóż są nasze wnuki...one są w tym dobre...z pisaniem i czytaniem,nie za bardzo,ale z tymi nowościami"kumają bezbłędnie". Wyłączyli mi na stałe wszystkie obrazy i pomogło,obrazy pożerają wiele bajtów i nie wystarcza do końca miesiąca. Zrób to samo,przy czym...gdy będziesz chciał pooglądać,to nie ma sprawy,bo w każdej chwili możesz dany obrazek włączyć...wnuk/czka/ instrukcji udzieli.
Ja zbytnio nie kumam,instrukcji nie udzielę,jestem od ponad roku,trochę już wiem...lecz nie wszystko...
#2 | Wiesiek dnia maj 10 2010 22:48:24
Istnieją odpowiednie przeglądarki internetowe, które pozwalają oglądąć stronę WWW, w tak zwanym trybie off line, inaczej mówiąc, trzeba wejść na interesujący nas serwis, pobrać stronę, rozłączyć się z internetem i już na spokojnie można sobie czytać interesujące nas tematy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Kalendarium

Solenizanci:
Dzisiaj żaden z użytkowników nie obchodzi urodzin.
Nadchodzące urodziny:
pietka13. 9
SKIPI14. 9
romek6215. 9
Stawiany20. 9
stankoler23. 9
Kursy walut
Notowanie z 2010-09-03
USDKursy walut strzałka 0.18%3,0895
EURKursy walut strzałka 0.06%3,9635
CHFKursy walut strzałka 0.44%3,0450
GBPKursy walut strzałka 0.06%4,7564
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Google
Wyszukiwarka www.tzswroclaw.pl
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

02/09/2010 22:22
To ja się cieszę, że się pojawiłeś, ale jakbyś nie wołał o pomoc, to ja nie rzuciłbym koła.

02/09/2010 21:47
Wiesiu! Dzięki za koło ratunkowe. Znów jestem na pokładzie. Życzę wszystkim pomyślnych wiatrów i stopy wody pod kilem. Dzidek

02/09/2010 15:08
Dzisiaj to wszystko należałoby leczyć, za dużo kawy- leczyć, za dużo papierosów-leczyć,
wódka, sex i telewizja co za dużo to niezdrowo.

02/09/2010 14:12
Wiesiu...chyba czas na leczenie,nazywa się to"odwyk"...pozdrawi
am Smile Wink

02/09/2010 13:07
Od wczoraj nie miałem internetu, to gorsze niż za komuny stopnie zasilania.

01/09/2010 11:45
Barki na filarach jazu Dąbie w Krakowie http://kontakt24.t
vn.pl/temat,fala-n
a-wisle-zerwala-ba
rki,17870.html

31/08/2010 21:48
Ale ja słucham twojego mruczenia, ale też chciałbym trochę poeksperymentować Smile

31/08/2010 21:10
Przecież ja tylko tak tam sobie mruczę.

31/08/2010 20:25
Wiem, że tak jest jak piszesz, ale pozostał we mnie nawyk do tej galerii ze starej strony. Daj mi trochę czasu, jak przez tą galerię będę zamieszczał więcej zdjęć niż na poprzedniej to będzie już suk

31/08/2010 20:14
Wystarczy ich nauczyć a nie kazac przysyłac do siebie. Na stronie żeglugowej galeria funkcjonuje znakomicie i jest w niej mnóstwo fotek - większość przysłana przez załogę. Ja tylko klikam akceptację.